Jak przetrwać z nastolatkiem?

Kuzynka zapytała mnie ostatnio: „Jak przetrwać z nastolatkiem?” Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam krótko i pół żartem, pół serio: wytrzymać. Ale zaraz dopytałam, co tak naprawdę kryje się w tym jej „przetrwać”. I wtedy usłyszałam coś znacznie głębszego: „W sensie niedosłownym… bardziej wiesz… że wszystko się zmienia. Że rodzice idą na dalszy plan.” Pomyślałam wtedy, że dorastanie to nie sztorm do przetrwania, ale przypływ, który przesuwa granice bliskości. To moment, kiedy dziecko, takie jeszcze nasze, ale już bardziej swoje - wyciąga rękę w stronę świata, a nie w stronę nas. W tym wszystkim rodzic staje się latarnią. Nie sterem. Nie kapitanem. Staje się latarnią, która świeci spokojnie, nie narzuca kursu, ale jest bezpiecznym punktem odniesienia. Jest obecnością, która pomaga odnaleźć drogę, choć pozwala dziecku testować własny kompas, szukać, błądzić, wracać. I znów wychodzić w świat. Trochę jak wtedy, gdy uczyliśmy dziecko…

0 Komentarzy

Rozmowy i cynamon

Ja i Ala. Mama i córka. Dwie drogi, dwa sposoby poruszania się po świecie. Ja - dla mnie ludzie są jak powietrze. Nie wiem czy długo wytrzymałabym na bezludnej wyspie . Zapytam o drogę, utnę sobie pogawędkę z kimś ciekawym w parku, przyniosę do domu opowieści znalezione po drodze. Ala - przeczyta, sprawdzi, znajdzie instrukcję. Ułoży świat w logiczne kroki, w mapę, przygotuje wszystko z właściwą sobie dokładnością. Gdybym szukała specjalisty w jakiejś dziedzinie i Ala akurat działałaby w tej branży to dużo byłabym skłonna zapłacić za jej pracę. To gwarancja zaangażowania i jakości. Gdy w wakacje popsuł się u nas piekarnik i kupiliśmy nowy to zadziałałyśmy jak zawsze, po swojemu. Ala otworzyła instrukcję - strona po stronie. Sprawdziła programy, temperatury, funkcje, żeby cynamonki wyszły idealne. Właśnie takie, jak lubi: dopracowane, zrobione z uważnością. Ja zajęłam się logistyką - ruszyłam…

0 Komentarzy

Skarpetka

Przyłapałam dziś psa na tarmoszeniu skarpet. Nasza pracowita psinka Madzia zdjęła skarpetki z suszarki do prania. Nazwijmy to... hmmm... segregowała pranie I wtedy przypomniałam sobie, że mamy taką zabawę. Zasady są proste: moja córka mówi jakieś słowo, a mi od razu przypomina się piosenka i zaczynam ją śpiewać . Przykład: - "niebieski " .... więc chodź pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko.... - "biedronka" .... biedroneczki są w kropeczki... Itd . Proste co nie ? Niedawno do naszej zabawy dołączyła moja siostra, z radosnym okrzykiem: - oooo fajne. Ja też chcę! Ja też! No to teraz ja wymyślam słówko! Ona słówko, ja piosenkę. Ona słówko, ja piosenkę. I tak się radośnie bawiłyśmy, aż do niedawna, gdy moja córka powiedziała: - Ha! A znasz piosenkę ze słowem skarpetka? No i… kurde, nie znam Od tamtej pory mam jakąś blokadę…

0 Komentarzy

Zmiana stanu

Widziałaś, widziałeś kiedyś czernidłaka kołpakowatego zwanego też śnieżnym albo pospolitym?Ja o nim wiele razy słyszałam od córki, a dziś spotkałam go w lesie podczas spaceru. Przypomniałam sobie opowieści o tym, że ten grzyb gdy jest młody, ma biały, miękki kapelusz, a z czasem czernieje.Zapytałam siebie : po co mu to?Okazuje się, że to proces samotrawienia.Ta jego przemiana to jego sposób na trwanie. Najpierw wyrasta biały i kruchy, potem jego krawędzie miękną, rozpływają się w czarnej mazi, która przypomina atrament.Ale ten grzyb nie gnije. On rozpuszcza się z łagodnością. Oddaje siebie światu. Powoli, cicho, bez żalu. Zatrzymuję się, zamykam oczy i słyszę jakby ten nieduży grzybek szeptał: "Nie boję się rozpuścić, jeśli wiem, że w tej przemianie coś we mnie pofrunie dalej.” W tej czerni jest nowe. Jest inne życie, takie jeszcze ledwo widoczne. To tysiące zarodników, które unoszą się z…

0 Komentarzy