Konkurs Chopinowski i śliwki pod kruszonką

Jak zamknę jedno oko i przymknę drugie to śliwki przygotowane pod kruszonkę wyglądają jak klawisze fortepianu.Błyszczące, ułożone w rzędach czekają, aż przykryje je słodka, chrupiąca kruszonka, która spada na nie jak melodia. W Warszawie trwa Konkurs Chopinowski. Wielkie święto muzyki, pasji, delikatności i siły palców, które dotykają klawiszy z taką czułością. Dotykają tak jakby chciały powiedzieć światu coś, czego nie da się wypowiedzieć słowami. Nie jestem muzykiem.Ale czy trzeba nim być, by słuchać całym sercem?By w przerwie między jednym a drugim występem układać śliwki w formie, posypywać je kruszonką i czuć, że życie ma swój własny rytm? Czasem gra w tonacji dur a czasem w mol. A tak na marginesie to zastanawiające.... czy Fryderyk Chopin lubił śliwki pod kruszonką, ? hmmm .... W zeszły weekend piekłam śliwki. A w ten położyłam się na macie z kolcami , takiej macie do…

0 Komentarzy

Bieszczady

Od rana nucę w głowie piosenkę Maryli: „wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet, ściskając w ręku kamyk zielony patrzeć, jak wszystko zostaje w tyle”. Nie wiem, dlaczego właśnie dziś ta melodia przyszła do mnie o poranku. Ale za nią pojawiło się zdanie, które tyle razy już słyszałam: „a może rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady?” Zwykle brzmi to jak ucieczka. Jak radykalna decyzja. Jak 0-1. Jak czarne albo białe. Nie przepadam za podejściem wszystko albo nic i raczej myślę : jest tyle możliwości... Czy to powiedzenie "może rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady?" mówi o tym, że trzeba wyjechać na zawsze? Dziś myślę, że może nie chodzi o "zawsze" i może nie chodzi o "nigdy". Może chodzi o pozwolenie sobie na czas? Na oddech. Na złapanie dystansu. Na spojrzenie z góry…

0 Komentarzy

Współczucie

Dawno temu, gdy jeszcze odprowadzałam córkę rano do szkoły, zdarzało mi się po drodze skręcić do małej kawiarni. I jeszcze przed pracą zamawiałam filiżankę kawy. Taka odrobina luksusu na dobry początek dnia. Sięgałam wtedy po książkę z półki: "Sztuka szczęścia. Poradnik życia. Jego Świątobliwość Dalajlama." Otwierałam ją na przypadkowej stronie i czytałam fragment. Kiedy przyszła pandemia i kawiarnie opustoszały, kupiłam własny egzemplarz książki. Przeniosłam ten rytuał do domu. Kawa, chwila ciszy, kilka zdań. Słowa, które skłaniają do refleksji. Do dziś to praktykuję. Teraz najczęściej robię to w dzień wolny np. weekend. Dziś otworzyłam książkę i przeczytałam taki fragment: "Pamiętam pewnego starszego mistrza pieśni, który mieszkał w klasztorze Namgjal. Spędził on dwadzieścia lat jako więzień polityczny w chińskim więzieniu i obozach pracy. Kiedyś spytałem go o najtrudniejszą sytuację, jakiej musiał stawić czoło w więzieniu. Nieoczekiwanie odparł, że najbardziej bał się tego,…

0 Komentarzy

Sen o mostach

Miałam niedawno sen o mostach a właściwie to sen o rozmowie samej ze sobą o mostach. O tym, że mosty można budować, podziwiać, przekraczać, naprawiać, burzyć, palić, można po moście przejść lub można się pod nim schronić. I pomyślałam dziś rano o mostach w kontekście rodziny. O tym, że mosty łączą nas z korzeniami. Nieważne, jak daleko się wyjedzie, by uciec to korzenie i tak przypominają o sobie. Czasem w ciszy, czasem w tęsknocie, a czasem w nagłym geście, gdy ktoś wyciąga rękę i mówi: „spotkajmy się”. Myślę o tym, że ród potrafi być ciężki i wymagający jak ziemia, ale też dający oparcie i siłę. Mosty, które do niego prowadzą, nie zawsze są mocne, czasem są porośnięte chwastami, a czasem ukryte w niepamięci. A jednak, gdy decydujemy się po nich przejść, możemy odnaleźć coś, co nas karmi i przypomina, skąd…

0 Komentarzy