Wyjątkowa bombka

W tym roku na naszej choince wisi szczególna bombka. Powstały dwie takie bombki, bo nasza mama zrobiła je dla obu swoich córek czyli dla mnie i dla Emilki. Ręcznie. Uważnie. Z myślą o nas. Jest w tych bombkach coś więcej niż szkło i brokat. Jest czas i czułość. Jest „pomyślałam o Tobie”. Jest jakaś specjalna nić, która łączy mimo różnic, dróg i dorosłości. I pomyślałam, że Święta są właśnie o takich bombkach. O tym, co kruche, ale ważne. O małych gestach i znakach, które można zawiesić w sercu i do których wraca się latami. Na te Święta życzę Wam, żeby na Waszych choinkach i w Was było dużo takich bombek. Zrobionych z uważności. Z obecności. Z dobrego słowa. Z ciepła, które chce się podać dalej. Niech to, czym się dzielicie, otula Was i ogrzewa. „Czułość jest najprostszą formą odwagi.” -…

0 Komentarzy

Skrzydła

W niedzielę rano, na spacerze, usłyszałam piękny fragment z Biblii – piękny cytat i inspiracja: Pójdziesz z taką mocą, jaką masz. To słowa, które Bóg mówi do Gedeona. Mówi nie wtedy, gdy Gedeon jest gotowy, silny i pewny siebie. Ale wtedy, gdy jest dokładnie tam, gdzie jest. Jakby mówił: masz już skrzydła. My tymczasem wciąż je sobie przypinamy. Jeszcze jedno pióro. Potem jeszcze jedno i jeszcze wzmocnienie i poprawka. Jeszcze „jak będę bardziej…”. Zbieramy siły, pomysły, odwagę na 120%. Dopinamy skrzydła. Polerujemy je na błysk… I ...... nie startujemy. W niedzielę byłam też na koncercie. Na suficie zobaczyłam wyświetlony taki wzór, który skojarzył mi się ze skrzydłami. Idąc tym tropem pomyślałam: orzeł ma skrzydła. My też mamy skrzydła, niewidoczne, takie mentalne ale są. I co robi orzeł? Orzeł nie czeka, aż orlę będzie perfekcyjne. Wypuszcza je z gniazda. Uczy lotu…

0 Komentarzy

Szczeniak i rekin

Od lutego mieszka z nami szczeniaczek o wdzięcznym imieniu Madzia. To pies naszej córki Ali. Lubię obserwować tego psiaka i często zauważam ile w jej zachowaniu jest takiej naturalnej mądrości . Gdy Madzia nagromadzi w sobie zbyt wiele emocji, gdy cały świat robi się zbyt głośny, zbyt szybki albo zbyt bliski to Madzia biegnie po swojego pluszowego rekina. Chwyta go w zęby i cicho wyje, jakby wypuszczała z siebie wszystko to, czego jeszcze nie umie unieść. Mówimy wtedy, że wyje w rekina. I w tym czymś zaskakująco prostym i naturalnym widzę jej mądrość: znaleźć swój sposób, zanim napięcie znajdzie ją. A Ty? Jaki masz swój rytuał na powrót do siebie? Co pomaga Ci spuścić parę, zanim zrobi się za późno?

0 Komentarzy

Deser

W weekend poszliśmy ze znajomymi na steki. Fajne spotkanie, rozmowy, przyjemne miejsce, pyszne jedzenie.Po daniu głównym byliśmy gotowi na jakiś mały deser. I tu.... zaskoczenie bo... nie ma. Szok. Ale nie poddaliśmy się i ....wybraliśmy:Tatar na deser.Zamiast bezy, sernika, musu malinowego.Coś surowego, konkretnego, nieoczywistego.Coś, co łamie rytuał i każe smakować inaczej.Pomyślałam dziś, że w biznesie jest podobnie.Czasem największą siłą nie jest to, co bezpieczne, miękkie i „ładnie podane”.Ale to, co surowe. Prawdziwe. Nieoczekiwane.To, co sprawia, że ludzie zatrzymują się na chwilę i myślą:„Okej… tego się nie spodziewałem.”Bo innowacja często nie jest różowym lukrem.Częściej bywa jak tatar na deser ... prosta, mocna, odważna.Bywa decyzją, która wykracza poza schemat.Rozmową, której nikt nie miał odwagi zacząć.Produktem, który nie powstał, by się podobać, ale by rozwiązać realny problem.Zespołem, który nie szuka komfortu, lecz sensu.I może właśnie o to chodzi:By od czasu do czasu zamówić…

0 Komentarzy