Zmiana stanu

Widziałaś, widziałeś kiedyś czernidłaka kołpakowatego zwanego też śnieżnym albo pospolitym?Ja o nim wiele razy słyszałam od córki, a dziś spotkałam go w lesie podczas spaceru. Przypomniałam sobie opowieści o tym, że ten grzyb gdy jest młody, ma biały, miękki kapelusz, a z czasem czernieje.Zapytałam siebie : po co mu to?Okazuje się, że to proces samotrawienia.Ta jego przemiana to jego sposób na trwanie. Najpierw wyrasta biały i kruchy, potem jego krawędzie miękną, rozpływają się w czarnej mazi, która przypomina atrament.Ale ten grzyb nie gnije. On rozpuszcza się z łagodnością. Oddaje siebie światu. Powoli, cicho, bez żalu. Zatrzymuję się, zamykam oczy i słyszę jakby ten nieduży grzybek szeptał: "Nie boję się rozpuścić, jeśli wiem, że w tej przemianie coś we mnie pofrunie dalej.” W tej czerni jest nowe. Jest inne życie, takie jeszcze ledwo widoczne. To tysiące zarodników, które unoszą się z…

0 Komentarzy

Pamiętam

Pamiętam, gdy jako dziecko chodziłam z Tatą na grzyby. Wychodziliśmy z samego rana, jeszcze zanim słońce przebiło się przez mgłę. Tylko my, las i cisza, w której wszystko miało sens. Tata znał każde miejsce w lesie, każdy zapach. Uczył mnie patrzeć pod nogi, słuchać lasu, nie spieszyć się. To był nasz rytuał, wtedy prosty rytuał, a dziś już święty. Tata odszedł w styczniu 2013 roku. Ja jednak wciąż czuję jego obecność, gdy stąpam po mokrej ściółce, gdy w lesie trzymam w dłoni koszyk albo gdy chodzę po sadzie, który Tata posadził. Jakby Tata był tuż obok, po drugiej stronie tej cienkiej granicy, która teraz, przed Wszystkimi Świętymi, staje się przezroczysta jak poranna mgła. Kochani, nadchodzi czas, kiedy dusze przodków wracają do domów. Myślę, że to czas między światami. Zapalamy wtedy świece ale nie byle jakie, lecz takie z jasnym płomieniem…

0 Komentarzy

Jabłko

W tym tygodniu dostałam od koleżanki w pracy jabłko. Zwykłe a jednak niezwykłe. Piękne, rumiane i pachnące polskim sadem. Ten mały gest przeniósł mnie myślami do wczesnego dzieciństwa, gdy jeszcze żyła moja prababcia. Zawsze, gdy nas odwiedzała, to w kieszeni fartucha miała dla dzieci jakiś skarb. Nie były to zabawki, modne ubrania ani błyszczące drobiazgi. To były dary natury. Latem świeże owoce, zimą suszone jabłka albo bułeczki zrobione jej rękami. Te prezenty pachniały i smakowały sadem, Polską (choć wtedy chyba jeszcze tego nie wiedziałam co to Polska) , ciepłem i miłością. Były jak szept: „pamiętam o tobie”, jak dotyk dłoni, jak serdeczny uśmiechu, który zostaje w sercu na długo. Dziś myślę, że w takich drobnych, czułych gestach mieszka prawdziwa moc. Moc, która karmi duszę . Karmi nie tylko jabłkiem, ale pamięcią, wdzięcznością i miłością. A Ty? Co pamiętasz ? Jakie…

0 Komentarzy

Muzyka, która wraca

Rok temu, jesienią, szłam przez park w stronę Teatru Królewskiego w Starej Oranżerii. Szłam na wyjątkowy koncert Hanki Wójciak z zespołem S.H.A. Wyjątkowy koncert w wyjątkowym miejscu. Wokół jesień i wirujące liście a ja po drodze symbolicznie przywitałam się z Chopinem, mijając jego pomnik. Zatrzymałam się na chwilę i patrzyłam jakby coś we mnie chciało zapamiętać tę chwilę. Dziś to wspomnienie wróciło. Może dlatego, że w Warszawie trwa Konkurs Chopinowski a może dlatego, że wreszcie słucham tej muzyki naprawdę. W poprzednich latach chyba nie byłam gotowa. Chopin wydawał się delikatny, zbyt prawdziwy, zbyt blisko serca. A teraz… słucham go całą sobą. Jakby jego dźwięki znały moje historie. Pamiętam też letnie koncerty w Łazienkach Królewskich gdy w powietrzu unosił się zapach lata, zapach trawy i drzew a na powiekach przysiadały ciepłe promienie słońca. Pamiętam jak cudnie w tym letnim powietrzu unosiła…

0 Komentarzy