Bazarek

Obudziłam się wczoraj (w sobotę) bez budzika. Po tygodniu wstawania na komendę dzwonka to takie przebudzenie brzmi jak luksus w czystej postaci. Zielony koktajl na śniadanie i już wiem, że to będzie dobry dzień. Mówię domownikom, że idę chillować na bazarku. Biorę wiklinowy koszyk, w głowie mam listę zakupów i ruszam. Chillout na bazarku. Tak, tak ... naprawdę to lubię i wcale nie waham się z tego korzystać. Nie market, nie przypadkowy sklepik, ale porządny bazarek.  Taki, o którym mówi się, że kupisz tam mydło i powidło. Trochę to zakupy, a trochę szwendanie się bez celu. Ma to swój urok. Mam tu swoich ulubionych dostawców, wiem, gdzie są najlepsze ryby, jajka, sery, przyprawy i pieczywo. Kto chce, kupi też ubrania, buty, książki, drobną elektronikę, nasiona, kwiaty czy karmę dla zwierząt. Można spotkać kogoś znajomego z okolicy. Zatrzymać się. Pogadać. A…

0 Komentarzy

Gdyby dojrzałość była galerią sztuki…

Słuchałam wczoraj podcastu „Studnia bez dna”. O pułapkach dorosłości. O tym, jak osiągać emocjonalną dojrzałość. Pięknie w tym nagraniu Joanna Flis mówi o : - wewnętrznym dziecku. - stawianiu granic - nadziei - poznawaniu siebie - o tym, że życie jest wartością samą w sobie - o tym, że zmieniamy się z wiekiem i że każde doświadczenie nas czegoś uczy - i to które w naszej ocenie, jest dobre i nawet to trudne. Jedno zdanie szczególnie we mnie zostało: „Dojrzałość to umiejętność, której się uczymy.” Dźwięczy mi w uszach. I przypomniała mi się rada Mai - historyczki sztuki i założycielki firmy Poza Ramami. Pani Maja mówi, że gdy wchodzisz do galerii, nie oglądaj wszystkiego. Wybierz maksymalnie trzy dzieła (tak ja to usłyszałam). Te, które Cię tego dnia czymś poruszyły, zwróciłyTwoją uwagę. Przy których chcesz zostać dłużej. Zatrzymaj się. Złap refleksje.…

0 Komentarzy

Tea time

Miałam sen. Herbatka u królowej angielskiej. Byłam obserwatorem. Tak jakbym unosiła się w powietrzu albo jakbym oglądała film o spotkaniu przy herbacie u królowej. Oprócz królowej Elżbiety II, był też Louis de Funès oraz książę Karol. Delikatna porcelana. Para unosząca się nad filiżankami. Czas, który na chwilę przestaje się spieszyć. Tea time. Rytuał. Uważność. Rozmowa. Gdy się obudziłam to pomyslałam o herbatkach u nas w domu. Bo u nas w rodzinie mamy dwa typy miłośników herbaty i rozpoznać ich można po wielkości kubka. Jedni piją z małych filiżanek, jakby delektowali się chwilą. Drudzy wybierają kubki ogromne, jakby chcieli się herbatą otulić od środka. Każdy tak jak lubi . Razem. Lubię tea time. A Ty? Jesteś bardziej team herbata mała czy duża? Czarna czy zielona? A może team herbata albo team kawa?

0 Komentarzy

Forum Niezależnych Ekspertów (3 dni). Dzień trzeci.

Dzień 3. Poranek zaczął się konkretnie: - małdrzyki krakowskie, - masło z Sycylii, - galaretka z kolagenem. Ciało dostało jasny komunikat: to ważny dzień. Dzień domknięcia. Unosił się duch przemiany. Nienachalny ale obecny jak zapach kawy, który mówi: coś się właśnie zmienia. Głosów tego dnia było dużo. Było o tym, że: - kobiety są księżycowe - każda pełnia przynosi opowieść - było też o apogeum i epicentrum. Nie dało się udawać, że to tylko teoria. Ktoś o kimś powiedział, że: to egoistka. A ktoś inny dodał: może i egoistka ale wypoczęta. Eksperci zanotowali. W tle przewinęła się koncepcja piątego świata pokoju i oświecenia. Brzmiało poważnie, ale mówiło o czymś bardzo prostym: o przemianie, tajemnicy i oświeceniu. Potem rozmowy zeszły na tematy delikatne o których nie wiem jak tu napisać. Ktoś mi podpowiedział: napisz o keksie i tantrze. A ktoś inny:…

0 Komentarzy