Pamiętam

Pamiętam, gdy jako dziecko chodziłam z Tatą na grzyby. Wychodziliśmy z samego rana, jeszcze zanim słońce przebiło się przez mgłę. Tylko my, las i cisza, w której wszystko miało sens. Tata znał każde miejsce w lesie, każdy zapach. Uczył mnie patrzeć pod nogi, słuchać lasu, nie spieszyć się. To był nasz rytuał, wtedy prosty rytuał, a dziś już święty. Tata odszedł w styczniu 2013 roku. Ja jednak wciąż czuję jego obecność, gdy stąpam po mokrej ściółce, gdy w lesie trzymam w dłoni koszyk albo gdy chodzę po sadzie, który Tata posadził. Jakby Tata był tuż obok, po drugiej stronie tej cienkiej granicy, która teraz, przed Wszystkimi Świętymi, staje się przezroczysta jak poranna mgła. Kochani, nadchodzi czas, kiedy dusze przodków wracają do domów. Myślę, że to czas między światami. Zapalamy wtedy świece ale nie byle jakie, lecz takie z jasnym płomieniem…

0 Komentarzy

Pierwszy coaching

Uwielbiam weekendowe rozmowy przy śniadaniu. Bez pośpiechu. Z kubkiem kawy i przestrzenią na wspomnienia. Ostatnio, właśnie przy takiej porannej pogawędce, wróciła do mnie historia z dzieciństwa. Z dawnych lat, gdy jeszcze nie chodziłam do szkoły i często bywałam u Babci Gieni. Babcia miała kurki i koguta. A wśród nich był też mały liliputek. Mały ale z wielkim charakterem. Był zadziorny i odważny. Wiecie... taki postrach dzieci. Często próbował mnie dziobać. A gdy nie mógł dosięgnąć z ziemi, wdrapywał się na drabinę i skakał mi na głowę. Uciekałam wtedy do Babci z krzykiem, a czasem ze łzami. A ona patrzyła na mnie z troską i pytała spokojnie: „I co z tym zrobić? No co?” To pytanie powtarzało się kilka razy. Aż któregoś dnia odpowiedziałam sama: „Wiem. Wezmę bacik i go pogonię.” I tak zrobiłam. Od tamtej pory mogłam chodzić po podwórku…

0 Komentarzy

Sen o mostach

Miałam niedawno sen o mostach a właściwie to sen o rozmowie samej ze sobą o mostach. O tym, że mosty można budować, podziwiać, przekraczać, naprawiać, burzyć, palić, można po moście przejść lub można się pod nim schronić. I pomyślałam dziś rano o mostach w kontekście rodziny. O tym, że mosty łączą nas z korzeniami. Nieważne, jak daleko się wyjedzie, by uciec to korzenie i tak przypominają o sobie. Czasem w ciszy, czasem w tęsknocie, a czasem w nagłym geście, gdy ktoś wyciąga rękę i mówi: „spotkajmy się”. Myślę o tym, że ród potrafi być ciężki i wymagający jak ziemia, ale też dający oparcie i siłę. Mosty, które do niego prowadzą, nie zawsze są mocne, czasem są porośnięte chwastami, a czasem ukryte w niepamięci. A jednak, gdy decydujemy się po nich przejść, możemy odnaleźć coś, co nas karmi i przypomina, skąd…

0 Komentarzy

Spokój

Omawiałam dziś ze znajomą pewien ważny temat. A, że akurat nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji, właściwie to pojawiła się pewna dramaturgia to ta mądra kobieta powiedziała: "tylko spokój może tu pomóc " I przypomniałam sobie słowa Taty, który mówił: "Tylko spokój może was uratować." Długo tego nie rozumiałam. Dziś wiem, że spokój to siła, która nie krzyczy, a jednak prowadzi. Wiem, że gdy nastaje spokój rodzą się odpowiedzi. Pozostaje nauczyć się słuchać.

0 Komentarzy