Wyjątkowa bombka

W tym roku na naszej choince wisi szczególna bombka. Powstały dwie takie bombki, bo nasza mama zrobiła je dla obu swoich córek czyli dla mnie i dla Emilki. Ręcznie. Uważnie. Z myślą o nas. Jest w tych bombkach coś więcej niż szkło i brokat. Jest czas i czułość. Jest „pomyślałam o Tobie”. Jest jakaś specjalna nić, która łączy mimo różnic, dróg i dorosłości. I pomyślałam, że Święta są właśnie o takich bombkach. O tym, co kruche, ale ważne. O małych gestach i znakach, które można zawiesić w sercu i do których wraca się latami. Na te Święta życzę Wam, żeby na Waszych choinkach i w Was było dużo takich bombek. Zrobionych z uważności. Z obecności. Z dobrego słowa. Z ciepła, które chce się podać dalej. Niech to, czym się dzielicie, otula Was i ogrzewa. „Czułość jest najprostszą formą odwagi.” -…

0 Komentarzy

Nieoczywisty sukces

Znajoma przypomniała mi pewną historię z mojego życia.Taką, o której sama rzadko myślę w kategorii sukcesu.W 2010 roku na 3 lata przeprowadziłam się z rodziną do Belgii.Na początku pobytu zobaczyłam ogłoszenie o kursie, który od razu poruszył moje serce. Kurs florystyczny.Kocham kwiaty więc taki kurs od razu wskoczył na wysoką pozycję na listę marzeń.Było jednak jedno „ale”.Kurs odbywał się po francusku, a ja wtedy… nie mówiłam nic a nic po francusku.Co zrobiłam?Najpierw zapisałam się na kurs językowy.Uczyłam się. Słuchałam. Oswajałam nowy język.Po około dwóch latach coś tam juz mówiłam i dużo rozumiałam. Poczułam, że to już ten moment.Zapisałam się na wymarzony kurs florystyczny.Przez trzy miesiące, dwa razy w tygodniu, tworzyłam bukiety i różne kompozycje kwiatowe. Miałam pokłute i podrapane ręce od różnych narzędzi i kolców róż ale wielki uśmiech na twarzy.Na koniec zdałam egzamin teoretyczny i praktyczny z podstaw florystyki…

0 Komentarzy

Skrzydła

W niedzielę rano, na spacerze, usłyszałam piękny fragment z Biblii – piękny cytat i inspiracja: Pójdziesz z taką mocą, jaką masz. To słowa, które Bóg mówi do Gedeona. Mówi nie wtedy, gdy Gedeon jest gotowy, silny i pewny siebie. Ale wtedy, gdy jest dokładnie tam, gdzie jest. Jakby mówił: masz już skrzydła. My tymczasem wciąż je sobie przypinamy. Jeszcze jedno pióro. Potem jeszcze jedno i jeszcze wzmocnienie i poprawka. Jeszcze „jak będę bardziej…”. Zbieramy siły, pomysły, odwagę na 120%. Dopinamy skrzydła. Polerujemy je na błysk… I ...... nie startujemy. W niedzielę byłam też na koncercie. Na suficie zobaczyłam wyświetlony taki wzór, który skojarzył mi się ze skrzydłami. Idąc tym tropem pomyślałam: orzeł ma skrzydła. My też mamy skrzydła, niewidoczne, takie mentalne ale są. I co robi orzeł? Orzeł nie czeka, aż orlę będzie perfekcyjne. Wypuszcza je z gniazda. Uczy lotu…

0 Komentarzy

Szczeniak i rekin

Od lutego mieszka z nami szczeniaczek o wdzięcznym imieniu Madzia. To pies naszej córki Ali. Lubię obserwować tego psiaka i często zauważam ile w jej zachowaniu jest takiej naturalnej mądrości . Gdy Madzia nagromadzi w sobie zbyt wiele emocji, gdy cały świat robi się zbyt głośny, zbyt szybki albo zbyt bliski to Madzia biegnie po swojego pluszowego rekina. Chwyta go w zęby i cicho wyje, jakby wypuszczała z siebie wszystko to, czego jeszcze nie umie unieść. Mówimy wtedy, że wyje w rekina. I w tym czymś zaskakująco prostym i naturalnym widzę jej mądrość: znaleźć swój sposób, zanim napięcie znajdzie ją. A Ty? Jaki masz swój rytuał na powrót do siebie? Co pomaga Ci spuścić parę, zanim zrobi się za późno?

0 Komentarzy