Skrzydła

W niedzielę rano, na spacerze, usłyszałam piękny fragment z Biblii – piękny cytat i inspiracja: Pójdziesz z taką mocą, jaką masz. To słowa, które Bóg mówi do Gedeona. Mówi nie wtedy, gdy Gedeon jest gotowy, silny i pewny siebie. Ale wtedy, gdy jest dokładnie tam, gdzie jest. Jakby mówił: masz już skrzydła. My tymczasem wciąż je sobie przypinamy. Jeszcze jedno pióro. Potem jeszcze jedno i jeszcze wzmocnienie i poprawka. Jeszcze „jak będę bardziej…”. Zbieramy siły, pomysły, odwagę na 120%. Dopinamy skrzydła. Polerujemy je na błysk… I ...... nie startujemy. W niedzielę byłam też na koncercie. Na suficie zobaczyłam wyświetlony taki wzór, który skojarzył mi się ze skrzydłami. Idąc tym tropem pomyślałam: orzeł ma skrzydła. My też mamy skrzydła, niewidoczne, takie mentalne ale są. I co robi orzeł? Orzeł nie czeka, aż orlę będzie perfekcyjne. Wypuszcza je z gniazda. Uczy lotu…

0 Komentarzy

Podróże w czasie i przestrzeni

Mam taką znajomą, dla której niemożliwe po prostu nie istnieje. Nazwijmy ją Kasia. Ma w sobie zalet moc i tę iskrę, co rozpala rzeczy, zanim zdążysz powiedzieć „chyba się nie da”. Pamiętacie „Pippi” Astrid Lindgren? Kasia bywa jak współczesna Pippi Langstrumpf. Mieszka w domku na końcu wsi, jej tata przemierza dalekie lądy i oceany. Pippi jadła gwoździe, tańczyła boso w kukurydzy i potrafiła podnieść konia. Kasia… no cóż … potrafi bardzo podobnie. Może nie podnosi koni (a może po prostu o tym nie mówi?), ale energią potrafi unieść pół świata. Uwielbiam nasze spotkania. Przenoszą mnie do krainy dzieciństwa i radości, gdzie wszystko jest możliwe, a każdy dzień pachnie przygodą. A jednocześnie, kiedy trzeba, Kasia ogarnia cały codzienny kołowrotek, nawet ostry cień szarego ZUS-u. Bez mrugnięcia okiem. Rozmowa o terminach z nią to jak, podróże w czasie i przestrzeni, jak skakanie po…

0 Komentarzy

Czy ja lubię kawę?

Czy ja lubię kawę? Kto mnie zna, ten wie, że tak. Czasem jednak zastanawiam się, co tak naprawdę lubię w tym piciu kawy. Smak? Zapach? A może ten mały rytuał? Najbardziej lubię ten moment, gdy gotuję kawę z przyprawami, potem przelewam ją do małego dzbanka i rozkoszuję się jej zapachem. Stawiam ją w salonie, nalewam do małej filiżanki I powoli piję gorącą. Cały pokój pachnie kawą i luksusem – takim, który nic nie kosztuje, a wszystko zmienia. Kiedyś często kończyłam z zimną kawą. Zostawioną gdzieś między jednym telefonem a drugim, między myślą i obowiązkiem, między „już idę” a „zaraz wracam”. A potem przyszła do mnie ta książka - „Zanim wystygnie kawa”. Czytałaś / czytałeś tę książkę? Polecam. Opowieść o tym, że czas można próbować cofnąć, ale sens zawsze wraca do jednego: najważniejsze rzeczy dzieją się tu i teraz. W tej…

0 Komentarzy

Jak przetrwać z nastolatkiem?

Kuzynka zapytała mnie ostatnio: „Jak przetrwać z nastolatkiem?” Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam krótko i pół żartem, pół serio: wytrzymać. Ale zaraz dopytałam, co tak naprawdę kryje się w tym jej „przetrwać”. I wtedy usłyszałam coś znacznie głębszego: „W sensie niedosłownym… bardziej wiesz… że wszystko się zmienia. Że rodzice idą na dalszy plan.” Pomyślałam wtedy, że dorastanie to nie sztorm do przetrwania, ale przypływ, który przesuwa granice bliskości. To moment, kiedy dziecko, takie jeszcze nasze, ale już bardziej swoje - wyciąga rękę w stronę świata, a nie w stronę nas. W tym wszystkim rodzic staje się latarnią. Nie sterem. Nie kapitanem. Staje się latarnią, która świeci spokojnie, nie narzuca kursu, ale jest bezpiecznym punktem odniesienia. Jest obecnością, która pomaga odnaleźć drogę, choć pozwala dziecku testować własny kompas, szukać, błądzić, wracać. I znów wychodzić w świat. Trochę jak wtedy, gdy uczyliśmy dziecko…

0 Komentarzy