Shinrin-yoku
Idę przez las. Rano, około ósmej. Mróz. Powietrze czyste i ostre. Nie ma innych ludzi. Dopiero około dziewiątej zaczynają pojawiać się biegacze. Zimowy las jest zupełnie inny niż letni. Wygląda jak zaczarowany. Biały, lśniący w słońcu śnieg sprawia, że wszystko staje się bajkowe. Jakbym wędrowała w równoległej rzeczywistości. Ciszej. Wolniej. Głębiej. Dla mnie las ma magiczną moc. Nie bez powodu mówi się: ciągnie wilka do lasu. Coś pierwotnego w nas pamięta ten kierunek. Rzadko bywam sama w lesie, ale są takie dni, kiedy las jest potrzebny. Gdy dzień ciężki. Gdy przychodzą smutki. Gdy jakaś sprawa nie daje się rozwiązać. Gdy energia spada, a rzeczywistość robi się szara. Wtedy z pomocą przychodzi las. Idę przed siebie. Czasem coś nucę. Czasem mówię do siebie. Najczęściej jednak słucham. Szum drzew. Stukanie dzięcioła. Skrzek sójki. Tupot biegnących saren. Dla mnie to kojące dźwięki. Naturalny…