Zima
Wracałam w grudniu z Warmii, tej co to "jeszcze dalej niż północ". Śnieg, zawieja, mróz po pas. Zima w Polsce. Taka zima jaką pamiętam z dzieciństwa. Prawdziwa, śnieg skrzypi pod butami, mróz szczypie w policzki, nie ma kompromisów. Stacja Łankiejmy. Otwarta przestrzeń. Bez poczekalni. Tylko my, tory, śnieg i wiatr. Na stację odwiozła mnie Kasia. Stoimy na stacji, czekamy, śnieg sypie a pociąg nie przyjeżdża. Opóźnienie coraz większe a przede mną jeszcze przesiadka w Olsztynie na InterCity do Warszawy. Według planu w Olsztynie miałabym 30 minut na przesiadkę a tu opóźnienie regionalnego się zwiększa, 30 potem 40 minut i czekamy dalej... Kasia musi już wracać do pracy ale troskliwie dodaje: „słuchaj, jeśli pociąg nie przyjedzie do g. 12 to daj znać i przyjadę po Ciebie na stację". Odpowiadam wtedy ze spokojem, tak ze środka siebie: "Kasiu, o dwunastej to ja…