Skarpetka

Przyłapałam dziś psa na tarmoszeniu skarpet. Nasza pracowita psinka Madzia zdjęła skarpetki z suszarki do prania. Nazwijmy to... hmmm... segregowała pranie I wtedy przypomniałam sobie, że mamy taką zabawę. Zasady są proste: moja córka mówi jakieś słowo, a mi od razu przypomina się piosenka i zaczynam ją śpiewać . Przykład: - "niebieski " .... więc chodź pomaluj mój świat na żółto i na niebiesko.... - "biedronka" .... biedroneczki są w kropeczki... Itd . Proste co nie ? Niedawno do naszej zabawy dołączyła moja siostra, z radosnym okrzykiem: - oooo fajne. Ja też chcę! Ja też! No to teraz ja wymyślam słówko! Ona słówko, ja piosenkę. Ona słówko, ja piosenkę. I tak się radośnie bawiłyśmy, aż do niedawna, gdy moja córka powiedziała: - Ha! A znasz piosenkę ze słowem skarpetka? No i… kurde, nie znam Od tamtej pory mam jakąś blokadę…

0 Komentarzy

Zmiana stanu

Widziałaś, widziałeś kiedyś czernidłaka kołpakowatego zwanego też śnieżnym albo pospolitym?Ja o nim wiele razy słyszałam od córki, a dziś spotkałam go w lesie podczas spaceru. Przypomniałam sobie opowieści o tym, że ten grzyb gdy jest młody, ma biały, miękki kapelusz, a z czasem czernieje.Zapytałam siebie : po co mu to?Okazuje się, że to proces samotrawienia.Ta jego przemiana to jego sposób na trwanie. Najpierw wyrasta biały i kruchy, potem jego krawędzie miękną, rozpływają się w czarnej mazi, która przypomina atrament.Ale ten grzyb nie gnije. On rozpuszcza się z łagodnością. Oddaje siebie światu. Powoli, cicho, bez żalu. Zatrzymuję się, zamykam oczy i słyszę jakby ten nieduży grzybek szeptał: "Nie boję się rozpuścić, jeśli wiem, że w tej przemianie coś we mnie pofrunie dalej.” W tej czerni jest nowe. Jest inne życie, takie jeszcze ledwo widoczne. To tysiące zarodników, które unoszą się z…

0 Komentarzy

Pamiętam

Pamiętam, gdy jako dziecko chodziłam z Tatą na grzyby. Wychodziliśmy z samego rana, jeszcze zanim słońce przebiło się przez mgłę. Tylko my, las i cisza, w której wszystko miało sens. Tata znał każde miejsce w lesie, każdy zapach. Uczył mnie patrzeć pod nogi, słuchać lasu, nie spieszyć się. To był nasz rytuał, wtedy prosty rytuał, a dziś już święty. Tata odszedł w styczniu 2013 roku. Ja jednak wciąż czuję jego obecność, gdy stąpam po mokrej ściółce, gdy w lesie trzymam w dłoni koszyk albo gdy chodzę po sadzie, który Tata posadził. Jakby Tata był tuż obok, po drugiej stronie tej cienkiej granicy, która teraz, przed Wszystkimi Świętymi, staje się przezroczysta jak poranna mgła. Kochani, nadchodzi czas, kiedy dusze przodków wracają do domów. Myślę, że to czas między światami. Zapalamy wtedy świece ale nie byle jakie, lecz takie z jasnym płomieniem…

0 Komentarzy

Pierścień, który czekał

Pierścień, który czekał. Wczoraj dostałam od przyjaciółki piękny pierścień. Zloty i czerwony. Przymierzyłam. Rozmiar w sam raz. A potem zauważyłam, że pasuje kolorem do auta. Ten pierścień choć był gotowy już od dawna i czekał na mnie to kiedy się widziałyśmy to zapominałyśmy o przekazaniu. Ale wczoraj trafił w moje dłonie. A może czekał na właściwy moment? Wieczorem wysłałam przyjaciółce zdjęcie a na tym zdjęciu: pierścień na dłoni. Czerwony pierscien przy naszym czerwonym aucie. A ona odpisała: „On był Twój od samego początku. Dopiero teraz to widzę.” I pomyślałam wtedy o pierścieniu Arabeli. Pamiętacie ten film? O tym pierścieniu, który spełniał każde życzenie ale tylko wtedy, gdy pragnienie było prawdziwe. Bo ten pierścień nie tworzył cudów sam z siebie. On jedynie odzwierciedlał serce tego, kto go nosił. Może i mój pierścień ma w sobie coś z magii? Magii czasu, który…

0 Komentarzy