Podróż

Podróż. A jeśli podróż, to także:– różni ludzie,– różne kultury,– różne kierunki drogi.Co nas łączy?Pewnie wiele. Ale żeby to odkryć, najpierw trzeba wyjść poza własną perspektywę.Jestem w podróży.Czasy się zmieniły i dziś częściej przemieszczam się samochodem, metrem, rowerem, tramwajem czy samolotem.Rzadziej pociągiem.Dziś jednak jadę pociągiem.Po drodze oczywiście dworzec kolejowy.Na nim ławka.A na ławce hasło: Burzymy bariery.Zatrzymuję się na chwilę i myślę:kiedy naprawdę burzymy bariery?Czy wtedy, gdy pracujemy, skupieni na ekranach i procesach?Czy wtedy, gdy wychodzimy do świata, do ludzi, doświadczeń, różnych punktów widzenia?W biznesie bariery rzadko znikają od deklaracji.Znikają wtedy, gdy jesteśmy w ruchu:ciekawi, uważni, gotowi na dialog i realne spotkanie.Rozwój osobisty i organizacyjny zaczyna się tam, gdzie pojawia się gotowość do poznania innej perspektywy a gdy sytuacja tego wymaga, także do zmiany sposobu myślenia, kierunku działania lub przyjętych dotąd założeń.To moment, w którym ciekawość wygrywa z przyzwyczajeniem, a dialog…

0 Komentarzy

Święty Mikołaj

Czy do Was też w Wigilię przychodzi Święty Mikołaj? Odkąd pamiętam, u nas zawsze tak było. Ma białą brodę, czerwony strój i worek pełen prezentów. Kiedy wchodzi do domu po schodach, tupie i głośno woła "ho, ho, ho, czy są tu jakieś grzeczne dzieci?", to wśród dzieci zaczyna się poruszenie. Oczy błyszczą. Na twarzach pojawiają się uśmiechy. Jest też ten dreszczyk emocji… i ciche pytanie w głowie: czy na pewno byłem wystarczająco grzeczny, żeby dostać prezent? Jest zabawnie i trochę stresująco, bo zanim Mikołaj wręczy podarunek, zawsze ma jakieś zadanie: powiedz wierszyk, zaśpiewaj kolędę, pokaż śmieszną minę. A najlepsze jest to, że gdzieś w połowie wieczoru dzieci zaczynają podejrzliwie patrzeć… bo Mikołaj ma dziwnie znajomy głos, śmieje się jak wujek i wujka nie ma dokładnie wtedy, kiedy przychodzi Mikołaj. Budzi się w dzieciach zmysł detektywa i nie pomaga tłumaczenie, że…

0 Komentarzy

Wyjątkowa bombka

W tym roku na naszej choince wisi szczególna bombka. Powstały dwie takie bombki, bo nasza mama zrobiła je dla obu swoich córek czyli dla mnie i dla Emilki. Ręcznie. Uważnie. Z myślą o nas. Jest w tych bombkach coś więcej niż szkło i brokat. Jest czas i czułość. Jest „pomyślałam o Tobie”. Jest jakaś specjalna nić, która łączy mimo różnic, dróg i dorosłości. I pomyślałam, że Święta są właśnie o takich bombkach. O tym, co kruche, ale ważne. O małych gestach i znakach, które można zawiesić w sercu i do których wraca się latami. Na te Święta życzę Wam, żeby na Waszych choinkach i w Was było dużo takich bombek. Zrobionych z uważności. Z obecności. Z dobrego słowa. Z ciepła, które chce się podać dalej. Niech to, czym się dzielicie, otula Was i ogrzewa. „Czułość jest najprostszą formą odwagi.” -…

0 Komentarzy

Nieoczywisty sukces

Znajoma przypomniała mi pewną historię z mojego życia.Taką, o której sama rzadko myślę w kategorii sukcesu.W 2010 roku na 3 lata przeprowadziłam się z rodziną do Belgii.Na początku pobytu zobaczyłam ogłoszenie o kursie, który od razu poruszył moje serce. Kurs florystyczny.Kocham kwiaty więc taki kurs od razu wskoczył na wysoką pozycję na listę marzeń.Było jednak jedno „ale”.Kurs odbywał się po francusku, a ja wtedy… nie mówiłam nic a nic po francusku.Co zrobiłam?Najpierw zapisałam się na kurs językowy.Uczyłam się. Słuchałam. Oswajałam nowy język.Po około dwóch latach coś tam juz mówiłam i dużo rozumiałam. Poczułam, że to już ten moment.Zapisałam się na wymarzony kurs florystyczny.Przez trzy miesiące, dwa razy w tygodniu, tworzyłam bukiety i różne kompozycje kwiatowe. Miałam pokłute i podrapane ręce od różnych narzędzi i kolców róż ale wielki uśmiech na twarzy.Na koniec zdałam egzamin teoretyczny i praktyczny z podstaw florystyki…

0 Komentarzy