Dziwne życie

Są takie momenty, kiedy los postanawia sprawdzić, czy mamy w sobie więcej wdzięku baletnicy czy akrobacji kogoś kto niespodziewanie wpadł w krzaki. Kiedyś na Warmii w pięknych okolicznościach przyrody robiłysmy sesje zdjęciową. Piękna scena. Ja w sukience, wiatr we włosach, artystyczny klimat pełną parą. Cofam się o dwa kroki... i nagle… łup. Ja kontra grawitacja. Pantofelki poszybowały w górę, ja poszybowalam w dół a z boku pewnie wyglądało to jak jakis performance. Rok temu w Warszawie... rower, codzienna droga do domu. Czerwone światło na skrzyżowaniu, więc grzecznie się zatrzymuję i nagle... bach! Jakaś dziwna siła ściągnęła mnie w bok. Rower w lewo, ja w prawo i znowu numer akrobatyczny. Tym razem na plecy, prosto w klomb pełen jeżówek i wysokich traw. Niebo nade mną, chmurki płyną, a ja chichoczę jak dziecko, bo nagle ta scena wydała mi się komiczna. Jeszcze…

0 Komentarzy

Pierwszy coaching

Uwielbiam weekendowe rozmowy przy śniadaniu. Bez pośpiechu. Z kubkiem kawy i przestrzenią na wspomnienia. Ostatnio, właśnie przy takiej porannej pogawędce, wróciła do mnie historia z dzieciństwa. Z dawnych lat, gdy jeszcze nie chodziłam do szkoły i często bywałam u Babci Gieni. Babcia miała kurki i koguta. A wśród nich był też mały liliputek. Mały ale z wielkim charakterem. Był zadziorny i odważny. Wiecie... taki postrach dzieci. Często próbował mnie dziobać. A gdy nie mógł dosięgnąć z ziemi, wdrapywał się na drabinę i skakał mi na głowę. Uciekałam wtedy do Babci z krzykiem, a czasem ze łzami. A ona patrzyła na mnie z troską i pytała spokojnie: „I co z tym zrobić? No co?” To pytanie powtarzało się kilka razy. Aż któregoś dnia odpowiedziałam sama: „Wiem. Wezmę bacik i go pogonię.” I tak zrobiłam. Od tamtej pory mogłam chodzić po podwórku…

0 Komentarzy

Rower i tęcza

Plan był inny. Wyjazd miał być dziś, ale przesunął się o jeden dzień. I nagle powstała przestrzeń. Taka nieplanowana, a jednak jak się okazało potrzebna. Niedawno w moim rowerze uszkodziła się dętka ale nie miałam czasu jej naprawić. Trochę jakby droga stanęła. Nie mogłam jeździć do pracy rowerem ani w inne miejsca gdzie zwykle jadę rowerem. Była w tym bezsilność i złość, ale też okazja, by odłożyć pośpiech oraz poszukać innych środków transportu. A dziś z racji przełożonego wyjazdu to miałam czas, żeby zaprowadzić rower do serwisu. Dałam mu nowe tchnienie, nową dętkę, nowe koło do obrotu. Kiedy wracałam rowerem z serwisu to znów poczułam wiatr we włosach. Smakowało to jak wolność. Jak oddech po burzy. Jak tęcza, która nagle gdy dojechałam do domu to pojawiła się u nas na ścianie. Niektóre nieoczekiwane zmiany są dobre. Tworzą miejsce na rzeczy,…

0 Komentarzy

Dwanaście kobiet. Dwanaście historii.

Spotkały się na granicy. Spotkaly się "pomiędzy ". A granica może dla każdej z nich oznaczać coś innego. Dla jednej to koniec jakiegoś etapu, dla drugiej początek. Dla trzeciej to próg odwagi, dla czwartej miejsce, gdzie trzeba odłożyć myślenie o innych i zauważyć siebie. Każda kobieta, jak przystalo na wróżki w bajkach, przyniosła coś ze sobą na to spotkanie. Przyniosly talenty, które są jak iskry w ciemności. Kreatywność. Odwagę. Umiejętność budowania i burzenia, kiedy przychodzi czas. Empatię, mądrość, cierpliwość. Iza - w jednej osobie cały warsztat świata. Jeśli cieknie kran to Iza naprawi. Jeśli gaśnie silnik to Iza znajdzie sposob aby odpalił. A i konfitury pyszne i wymyślne umie zrobić. Dla niej naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych. Ewa - w jej dłoniach plony z ogrodu trafiają prosto na salony. A uśmiechem i dobrym słowem karmi ludzi bardziej niż chlebem. Ania…

0 Komentarzy