Nowe miejsce, nowe smaki

Żeby życie miało smaczek, warto czasem wybrać się w nowe miejsce. I tak zrobiłyśmy. Najpierw spacer wśród zieleni w Chojnowskim Parku Krajobrazowym, a potem uczta dla podniebienia: obiad w restauracji w której jeszcze nie byłyśmy wcześniej.   Wybrałyśmy różne dania z karty, żeby spróbować różnych smakołyków. Jedne to znane dania, ale w nowej, zaskakującej odsłonie np. placek ziemniaczany z wędzoną sieją albo tatar podany z chrupiącym czosnkowym chrustem. Inne nie zaskoczyły nas podaniem ale smakiem oczarowały. Wyśmienite tagliatelle z krewetkami i kwiatem cukinii zachwyca lekkością, a focaccia z pastą z suszonych pomidorów czy ciemnych oliwek to prawdziwa uczta dla zmysłów. Na szczęście na deser jest osobna kieszonka w żołądku to było miejsce na słodkie dopełnienie chwili. Kawa, racuchy z malinowym musem i obłędnie czekoladowy fondant. Oooch i aaach. Kucharz doskonale wie, co robi. Wszystko było mmmmmm pyszne . A jedzenie…

0 Komentarzy

Koty – mistrzowie dolce far niente

Piątek, sobota, niedziela to już całkiem długi weekend. Może to dobry czas na odpoczynek? Koty wiedzą to, o czym my często zapominamy. Wiedzą, że odpoczynek nie jest stratą czasu, lecz jego najpełniejszym smakiem. Jest ważną częścią życia. Leżą, zwisają, wpatrują się w pustkę, jakby cały świat miał czekać, aż one skończą swoje „nicnierobienie”. I mają rację, bo przecież wszystko, co ważne, wydarza się dopiero wtedy, gdy pozwolimy sobie zatrzymać się na chwilę. Mam dwa koty to mam okazję, żeby często obserwować te piękne i mądre zwierzaki oraz czerpać z ich kociej mądrości. Koty są jak mistrzowie medytacji – w swoim bezruchu i ciszy przypominają nam, że życie nie musi być ciągłym biegiem. Umiejętność odpoczywania to jak mięsień, który warto trenować. Bo tylko wtedy, gdy potrafimy być w „nic”, możemy naprawdę być we „wszystko”. A Ty? Jak lubisz odpoczywać?

0 Komentarzy

Michał Anioł Buonarroti

Mam znajomą, która jest jak Michał Anioł Buonarroti. Ten od rzeźb. Ona też na początku patrzy na człowieka jak Michał Anioł na bryłę. Na coś, co z pozoru wygląda jak przypadkowy człowiek a dla artysty z pozoru kawał marmuru. A potem… widzi. Widzi potencjał. Widzi kształt, który dopiero ma się ujawnić. Widzi to, co ukryte pod warstwami historii, obrony, wstydu, zapomnienia. Pomaga krok po kroku, warstwa po warstwie - cierpliwie, z uważnością odsłaniać to, co już tam jest. Co zawsze tam było. Jest strategiem – patrzy z lotu ptaka. Myśli makro, działa mikro. Obejmuje wzrokiem całość ale dostrzega też każdy szczegół. Nie rzeźbi młotkiem. Raczej dotyka. Pyta. Czeka. Puka. Delikatnie, jak w drzwi. Czasem to pukanie słychać jak echo w duszy. Czasem trzeba chwilę, żeby w ogóle je usłyszeć. Ale w tym czekaniu, w tej subtelności - dzieje się najwięcej.…

0 Komentarzy

Mak

Dla jednych - chwast. Dla innych - piękno, które potrafi zatrzymać . Tak jak ten mak. Wyrasta tam, gdzie nie miał prawa , gdzie według innych nie powinien kwitnąc – wśród zboża albo wśród traw, w takim roślinnym chaosie, w miejscu, gdzie nikt go nie zaprosił. A jednak... jest. Odważny w swojej czerwieni. Zatrzymałam się dziś przy nim i pomyślałam o słowach Mel Robbins z książki „Pozwól im”. Pozwól im myśleć, co chcą. Pozwól im nie rozumieć. Pozwól im oceniać, nie wiedząc nic o twojej historii. Bo nie o nich chodzi. Chodzi o to, kim Ty jesteś, gdy nikt nie patrzy. Czy pozwalasz sobie po prostu być?

0 Komentarzy