Wyspa żółwi i filozofów

Idę po plaży. Lubię to uczucie gdy stopy zapadają się w miękki piasek.Czasem schodzę na deptak i czytam napisy, które ktoś umieścił na tabliczkach przed wejściem do barów.Niby zwykłe zdania, kilka liter, parę słów a jednak… niektóre jakby rozmawiały z czytelnikiem. Niektóre są zabawne i wywołują uśmiech na twarzy a niektóre zatrzymują na chwilę i brzmią, jakby pisał je ktoś, kto już coś zrozumiał.Zamyśliłam się nad zdaniem:“I see the future in your eyes.”Proste a jednak mówi wiele.Bo może przyszłość nie jest gdzieś daleko. Może jest w tym, jak patrzysz i w tym, co widzisz.W tym, co wybierasz dzisiaj. Potem moje myśli pobiegły do dzisiejszego poranka gdy płynęliśmy na snorkeling.Woda otoczyla nas błękitem i spokojem. Przyjęła nas bez pośpiechu.A potem pojawiły się żółwie. Ciche, dostojne i obecne. Jakby znały odpowiedzi, których my wciąż szukamy.Jakby przypominały, że przyszłość nie musi pędzić. Że…

1 Komentarz

Plaża

Siedzę na plaży gdzieś na końcu świata i patrzę na ocean. Kolor wody jest niesamowicie niebieski… tak intensywny, że przez chwilę mam wrażenie, że moje oczy przestają być brązowe i przyjmują błękitny odcień. Słucham szumu fal i obserwuję dzieci, które bawią się na brzegu.Te najmniejsze biegają tylko po piasku i nie wchodzą do wody. Większe zanurzają stopy, sprawdzają granice. A te najstarsze… łapią fale. Stoją na deskach surfingowych i rozmawiają z wiatrem.Nie widzę dorosłych a jednak czuję obecność zasad. Niewidzialnych, ale obecnych zasad.Dzieci wiedzą, ile mogą. Wiedzą, gdzie kończy się zabawa, a zaczyna szacunek do żywiołu.I nagle mam wrażenie, że gdzieś między nimi przemyka ona:Pipi Langstrumpf.Wolna i nieokiełznana. Pamiętasz ją? To ta dziewczynka, która nie pyta o pozwolenie, ale zna swoje granice. Ta, która ufa światu i sobie jednocześnie.Dzieci bawią się razem, bez ekranów i bez pośpiechu. I wygląda na…

0 Komentarzy

Kawa Luwak

Idę między olbrzymimi drzewami. Po lewej stronie widzę jak dojrzewa papaja i kakaowiec, po prawej kawa, a kawałek dalej wanilia.Mam wrażenie, że świat oddycha tu inaczej. Głębiej. Wolniej. Zamykam na chwilę oczy i na moment wracam do sadu dziadka.Słyszę ptaki, czuję zapach jabłek nagrzanych słońcem, miękką trawę pod stopami.Otwieram oczy.I znów jestem tutaj. Po drugiej stronie równika.W sadzie, który nie zna jabłoni, ale zna swoje własne owoce.Kilka kroków dalej jest miejsce degustacji kawy i różnych naparow owocowych, które brzmią jak obietnica i zagadka jednocześnie.Hibiskus to wyobrażam sobie bez trudu.Wanilia ... niemal czuję jej smak.Ale mangosteen tea, kawa z awokado czy kawa kokosowa…Tu zaczyna się przestrzeń bez punktu odniesienia.Tu pozostaje zaufać ciekawości i po prostu spróbować i odnaleźć swój smak. A na końcu tej podróży pośród smaków czeka...ona. Słynna. Owiana legendą.Kawa Luwak.Najdroższa kawana świecie. Najbardziej niezwykła w swoim powstawaniu. Najbardziej… dyskusyjna.Bo…

0 Komentarzy

Om Swastiastu!

Pomysł na ten wyjazd powstał w ubiegłym roku. Na początku był tylko zarysem planu. Wiadome było, że Indonezja i kobiety a reszta tej układanki przychodziła krok po kroku. Zapisałam się w ramach prezentu urodzinowego dla siebie samej. Jedni powiedzą: wow. Inni: fanaberia albo że to egoistyczne. Każdy przecież może mieć swoją perspektywę. Pozwól im. Ja jestem ciekawa, o czym będzie ten wyjazd. Jest nas 15 kobiet. W różnym wieku, z różnych miejsc ale w tej wspólnej podróży do siebie. Podróż intensywna. Z przesiadką w Dubaju i z przekroczeniem równika. Ten równik nie pojawia się tu przypadkiem. Jest symboliczny ale ten symbol jest dla każdej z nas pewnie trochę inny. W tej podróży symboli jest więcej i pojawiają się we właściwym momencie. Do willi na Bali dotarłyśmy już po zmroku. A jednak nawet na pograniczu dnia i nocy czułam piękno tego…

0 Komentarzy