Obelisk
Jedziemy zobaczyć coś, co nigdy nie zostało dokończone. To ciekawa historia. Pomysł był wielki. Stworzyć największy obelisk z jednego kawałka kamienia. Jak to zrobić? Znaleźć miejsce, skalę, kamieniołom. Wybór padł na czerwony granit. Znaleźć ludzi, którzy podejmą się tego zadania i będą kuc w twardej skale. Ekipa znaleziona. Prace idą pełną parą. Mają za sobą juz 2/3 pracy i... wtedy ... trach. Pęknięcie.Jedna szczelina, która kończy wszystko. Nie da się skleić. Nie da się podnieść. Nie da się dokończyć. Projekt zatrzymany w pół drogi. Natura pokazuje co myśli o tym pomyśle człowieka. I najbardziej zatrzymuje mnie jedno, jak z czegoś „zepsutego” zrobiono miejsce, do którego dziś przychodzą ludzie.Patrzą. Słuchają. I… płacą, żeby zobaczyć porażkę. To daje do myślenia. Tak mnie pochłonęła ta historia niedokończenia,że…nawet nie zrobiłam zdjęcia. I może dobrze. Bo jeśli tam pojedziesz,zobaczysz to na własne oczy. A tutaj…