Garść ryżu

Zastanawiałam się dziś, co przygotować na jutro, żeby zabrać ze sobą do pracy.Zrobiłam szybki przegląd szafek kuchennych. Trochę to było jak podróż przez różne kraje.Wyjęłam składniki: ryż i mleko.Proste jak smaki dzieciństwa.Ale od dzieciństwa minęło już trochę czasu. Przybyło doświadczeń i przybyło smaków.Postanowiłam więc dodać do tej prostej potrawy kilka smaczków z różnych kontynentów.Ryż z Japonii. Mleko z Polski.A do tego:kardamon z Indii i daktyle z Egiptu.Nagle w kuchni zrobiło się ciepło. Zapach powoli wypełnił przestrzeń i przeniósł mnie do małego pokoiku Małej Księżniczki Sary. Do tej chwili, gdy mężczyzna z Indii zrobił jej niespodziankę, pięknie ustroił pokój, przyniósł pachnące, wygrzane słońcem owoce oraz wyszukane potrawy z dalekich miejsc.Zamknęłam oczy. A w powietrzu mieszały się zapachy z różnych krańców świata.I pomyślałam, że czasem wystarczy garść ryżu, odrobina mleka i szczypta odwagi do mieszania smaków, żeby zwykły wieczór zamienił się w…

0 Komentarzy

Podróże kształcą

Sentancja "Podróże kształcą " jest bzdurą!To MY kształcimy się podczas podróży. Trafiłam ostatnio na taką myśl w książce Jarosława Kreta "Mój Egipt" i coś w tym jest. Przechodziłam przez ulicę w Kairze.Ruchliwą. Bez przejść dla pieszych, bez świateł, bez europejskiej logiki.Jak na Europejkę to szłam śmiało. Zdecydowanie sunęłam między samochodami, przekonana o tym, że całkiem dobrze radzę sobie w tym ulicznym chaosie.A jednak byłam widoczna.Wygląd. Sposób poruszania się. Ten subtelny „akcent”, którego nie da się ukryć gdy jesteś ma innym kontynencie.Nagle podszedł do mnie mężczyzna.Egipcjanin z krwi i kości. Jozef.Powiedział, że pomoże mi przejść przez ulicę.Nie oczekiwałam pomocy. Ba, nie sądziłam nawet, że jej potrzebuję.Ale była uprzejma więc ją odruchowo przyjęłam.Kilka kroków później rozmawialiśmy już o tym, skąd jestem i dokąd zmierzam.Turystyczno-filozoficzny small talk.Powiedziałam, że idę szukać sklepu z daktylami.Nie wiem gdzie jest, więc przy okazji spaceruję po mieście. -…

0 Komentarzy

Lot balonem

Pamiętasz swoje marzenia z dzieciństwa?Ja kilka pamiętam bardzo wyraźnie np :- Guma balonowa Donald z Pewexu.- Lalka Barbie.- Buty „czeszki”.- Zobaczyć wieżę Eiffla.- Spać w łóżku z baldachimem jak z Baśni tysiąca i jednej nocy.- Polecieć samolotem gdzieś daleko.- Spotykać ciekawych ludzi.- Podróżować.- Jeść bez ograniczeń truskawki prosto z krzaka. Był wśród tych marzeń także lot balonem.Jako mała dziewczynka wyobrażałam sobie, jak to jest unosić się nad światem.Jak wróżka. Jak w bajce o Piotrusiu Panie.Albo jak w filmie „Niekończąca się opowieść”.Pamiętasz ten film?Dziś pomyślałabym o tym trochę inaczej.Pomyślałam o unoszeniu się wysoko, tak, że wszystko na dole staje się cichsze, mniejsze, mniej pilne.To marzenie o lekkości, o powietrzu, które niesie, o chwili, w której można zobaczyć więcej bo patrzy się z innej wysokości.Nie o ucieczce.O perspektywie.O tym, żeby na moment wznieść się ponad codzienność i zobaczyć swoje życie jak krajobraz:z…

1 Komentarz

Wschód słońca

Gdy wylatuję z Europy to jakbym przekraczała niewidzialną granicę rzeczywistości.Ten sam glob a jednak inny świat.Azja. Afryka.Kolory bardziej nasycone. Zapachy cięższe.Dźwięki głośniejsze. Jest tam tyle rzeczy, które są dla mnie… nieznane i nieoswojone. I wtedy nie mogę oprzeć się na doświadczeniu. Nie działa mapa w głowie. Nie działają stare schematy.Zostaje zaufanie.Czas płynie inaczej. Wolniej. Głębiej. Szerzej.Chociaż boję się nowego to jednocześnie je lubię. Niezła mieszanka emocji.Nie wiem, jak coś się robi więc robię tak, jak czuję. Najlepiej, jak potrafię na ten moment.Niedawno podczas podróży zatrzymałam się na lotnisku. Rozglądałam się, szukając wzrokiem kogoś, kto ma mnie odebrać. W telefonie nie działał internet i nie działało też lotniskowe WiFi.Przez chwilę byłam tylko ja i moja niepewność.A potem ktoś podszedł. „How can I help you?”I poczułam, że jestem zaopiekowana.Powiedziałam, że potrzebuję internetu aby skorzystać z WhatsApp. Udostępnił hotspot.Tyle nowości wokół. Tyle bodźców.…

2 komentarze