Matrix

Piękna dziś pogoda, więc wybrałam się za miasto.Wsiadłam do auta i po krótkim odcinku drogi przypomniałam sobie, że nie wzięłam telefonu z domu.Wracać czy nie wracać – oto jest pytanie.W czasach, w których wszystko mamy „pod ręką”, brak telefonu wydaje się niemal nienaturalny.A jednak… pomyślałam - po co mi on, skoro jadę spotkać się z naturą?Oddychać leśnym powietrzem.Wystawić twarz do słońca.Jadę.Jadę dalej.Na moment pojawia się niepewność, bo przydałaby się nawigacja.Nie ma.Skręcam nie tam, gdzie planowałam.Droga dłuższa… ale bardziej malownicza.Bardziej moja.Dojechałam.Wiosna ma w sobie coś z cudu. Te młode listki, które nie pytają „czy warto”, tylko po prostu się rodzą.Uwielbiam tę cykliczność, to odradzanie.Pięknie jest.Zrobiłabym zdjęcie… ale nie wzięłam telefonu.Więc stoję i patrzę.Naprawdę patrzę.Myślę o tym, jak żyliśmy kiedyś – bez internetu, bez ciągłego „zatrzymywania chwili”. Czuję się przez chwilę jak tacy dziwni ludzie w '95.I nagle… zza drzew, na polanę…

0 Komentarzy

Niewygoda

Wczoraj przyszła do mnie niewygoda. Nie zapukała. Nie zapowiedziała się. Przyszła i ścisnęła żołądek.A było tak: spojrzałam w aplikację mObywatel i zobaczyłam to jedno zdanie, które potrafi zmienić nastrój na pół dnia: minął termin badania technicznego auta.I od razu poczulam wszystko w jednymmomencie: skurcz, napięcie, niewygoda.Jak to możliwe, że to przegapiłam?Znam siebie.Wiem, że takie rzeczy nie odpuszczają łatwo.Krążą gdzieś z tyłu głowy, przypominają się w najmniej odpowiednich momentach, szepczą: „zrób to”, „nie zapomnij”, "to pilne", „to ważne”.Więc zaczęłam szukać terminu kiedy mogę to załatwić.W kalendarzu... jak to w życiu ... pełno.Praca, dom, rzeczy ważne i te, które karmią serce. Zajęcia, które lubię. Pisanie bloga. Jest co robić. Codzienność, która jest dobra… i jednocześnie wymagająca.Odłożyłam na chwilę myśli o tym i wkrótce wszechświat zaopiekował.Wtedy wydarzyło się coś małego. Prawie niezauważalnego a jednak znaczącego.Wiadomość od koleżanki. Zmiana planów. Wszechświat jest elastyczny. Przesunięcie…

0 Komentarzy

Obelisk

Jedziemy zobaczyć coś, co nigdy nie zostało dokończone. To ciekawa historia. Pomysł był wielki. Stworzyć największy obelisk z jednego kawałka kamienia. Jak to zrobić? Znaleźć miejsce, skalę, kamieniołom. Wybór padł na czerwony granit. Znaleźć ludzi, którzy podejmą się tego zadania i będą kuc w twardej skale. Ekipa znaleziona. Prace idą pełną parą. Mają za sobą juz 2/3 pracy i... wtedy ... trach. Pęknięcie.Jedna szczelina, która kończy wszystko. Nie da się skleić. Nie da się podnieść. Nie da się dokończyć. Projekt zatrzymany w pół drogi. Natura pokazuje co myśli o tym pomyśle człowieka. I najbardziej zatrzymuje mnie jedno, jak z czegoś „zepsutego” zrobiono miejsce, do którego dziś przychodzą ludzie.Patrzą. Słuchają. I… płacą, żeby zobaczyć porażkę. To daje do myślenia. Tak mnie pochłonęła ta historia niedokończenia,że…nawet nie zrobiłam zdjęcia. I może dobrze. Bo jeśli tam pojedziesz,zobaczysz to na własne oczy. A tutaj…

0 Komentarzy

Nocne życie

Położyłam się spać o 22:30.Z piękną, dorosłą nadzieją, że rano wstanę rześka, spokojna i wypoczęta.Ale noc miała swój własny scenariusz.Najpierw po mnie biegał pies, który uznał, że to idealny moment na zabawę.Potem koty, gdzieś w środku nocy, rozpoczęły głośne negocjacje o dokładkę suchej karmy.A nad ranem zadzwonił domofon.Podniosłam słuchawkę… i po drugiej stronie była tylko cisza.Teraz pora wstawać a ja mam wrażenie, że potrzebuję jeszcze… ośmiu godzin snu. Pies i koty oczywiście teraz śpią w najlepsze. I krąży mi po głowie jedna myśl.Może to wszystko były jakieś ważne znaki od wszechświata?Pies.Koty.Tajemniczy domofon. Tylko… jak je właściwie odczytać?Na razie odczytuję jeden:kawa będzie dziś moim duchowym przewodnikiem 😉 A Ty jak myślisz ? To były znaki z ukrytym przekazem czy po prostu nocne życie mojego domu? Dobrego dnia dla wszystkich niewyspanych i tych, którym wszechświat też robi nocne niespodzianki.

0 Komentarzy