Om Swastiastu!

Pomysł na ten wyjazd powstał w ubiegłym roku. Na początku był tylko zarysem planu. Wiadome było, że Indonezja i kobiety a reszta tej układanki przychodziła krok po kroku. Zapisałam się w ramach prezentu urodzinowego dla siebie samej. Jedni powiedzą: wow. Inni: fanaberia albo że to egoistyczne. Każdy przecież może mieć swoją perspektywę. Pozwól im. Ja jestem ciekawa, o czym będzie ten wyjazd. Jest nas 15 kobiet. W różnym wieku, z różnych miejsc ale w tej wspólnej podróży do siebie. Podróż intensywna. Z przesiadką w Dubaju i z przekroczeniem równika. Ten równik nie pojawia się tu przypadkiem. Jest symboliczny ale ten symbol jest dla każdej z nas pewnie trochę inny. W tej podróży symboli jest więcej i pojawiają się we właściwym momencie. Do willi na Bali dotarłyśmy już po zmroku. A jednak nawet na pograniczu dnia i nocy czułam piękno tego…

0 Komentarzy

Kwiat wiśni

Idę z psem przez Warszawę i czuję w powietrzu zapach kwiatów wiśni. Czujesz to ?To jak czas małej Japonii, kraju kwitnącej wiśni.Uwielbiam ten zapach.A dzięki różnorodności, jaką mamy w Polsce, możemy doświadczać wielu światów naraz.Jest moment na naszą małą Japonię, są też alpejskie łąki pełne krokusów niczym w Alpach.Latem rozkwitają lawendowe pola jak w Prowansji , fioletowe, miękkie i pachnące.A potem przychodzi jesień. Złota, głęboka, nasycona barwami jak w Nowej Anglii. Kojarzysz te pocztówki ze złotymi i czerwonymi drzewami?Polskie lasy płoną czerwienią, pomarańczem i złotem. Najbardziej jesienią lubię klony.Widoki w Bieszczadach spokojnie mogą konkurować z tymi z pocztówek.Niektóre kraje słyną z jednego obrazu a my mamy ich wiele.I myślę sobie, że Polska ma w sobie coś z podróży bez ruszania się z miejsca.Wystarczy trafić na właściwy moment.Jak tu nie kochać Polski?

0 Komentarzy

Zaczarowany ogród

Rozmawiałam wczoraj z pięknymi, mądrymi kobietami. Kobietami, które niosą w sobie całe ogrody, choć czasem jeszcze o tym nie wiedzą.Rozmowa popłynęła miękko. Najpierw w stronę zabaw z dzieciństwa.Do śnieżnej zimy i iglo budowanych małymi dłońmi, do występów na scenie, na której serce biło głośniej niż muzyka, do śmiechu przy karaoke, który nie potrzebował perfekcji.A potem wydarzyło się coś niezwykłego.Każda z nas została poproszona, by przypomnieć sobie: jakim kwiatem była wtedy.I nagle zrobiło się… pełno. Tulipany otwierały się nieśmiało i falowały na rozległych, barwnych polach, nagietki świeciły ciepłem jak małe słońca, słoneczniki świeciły własnym blaskiem, cynie stały dumnie w swoich kolorach, mniszek lekarski - ten nasz mleczyk - rozsypywał marzenia na wiatr i aż chciało się go celebrować, malwy rosły wysoko, przy ścianach dawnych domów, szarotki trwały w swojej delikatnej sile, a bluszcz… splatał wszystko, co chciało być razem. I wtedy…

1 Komentarz

Wielkanoc

Jest sobota. Późne popołudnie, prawie wieczór.W kuchni cicho bulgocze żurek. Gotuję go na jutro, na wielkanocny poranek.Powoli po mieszkaniu rozchodzi się zapach. Lubię te mieszankę zapachów na Wielkanoc.Najpierw zakwas. Głęboki, znajomy zapach. Potem czosnek. Biała kiełbasa. Chrzan. Majeranek. Każdy z nich mówi coś swojego, a razem tworzą historię, którą znam od zawsze.Smak i zapach Wielkanocy.Tak bardzo nasz. Tak bardzo polski.Stoję nad garnkiem i czuję coś więcej niż zapachy. Czuję ciepło i pamięć. Wspomnienia wielu Wielkanocy.I przychodzi do mnie cicha, prosta myśl:Wielkanoc jest śniadaniowa.Boże Narodzenie jest przy kolacji.Jedno budzi.Drugie otula.Jedno i drugie ma swój urok.Jedno i drugie jest o karmieniu.Nie tylko ciała.O tym, co w nas miękkie, co tęskni,co chce być przyjęte do stołu.A jutro usiądziemy. I każdy po swojemu doda to coś, co sprawi, że naprawdę będziemy razem.Jak ten żurek.Z wielu prostych składników powstaje coś, co ma smak, gdy jest…

1 Komentarz