Jarzębina – lekcja życia i pracy zespołowej

Obserwowałam dziś rosnącą niedaleko nas jarzębinę. Jej owoce skojarzyły mi się z zespołem, grupą. Każdy ma swoje miejsce i każdy jest istotny. Rosną bo współdziała wiele czynników m.in. słońce, deszcz, jest ziemia i ktoś kiedyś zasadził to drzewo W przyrodzie wszystko ma swój czas. Jarzębina, zanim rozbłyśnie intensywną czerwienią, napotyka wiosenne chłody, letnie burze i długie dni wzrastania ale otrzymuje też promienie słońca, odżywcze składniki z gleby i wodę. Tak samo jest w zespole - dojrzałość nie rodzi się z dnia na dzień. Owoce jarzebiny przypominają, że siłą jest różnorodność. Niby wyglądamy podobnie a każdy wnosi coś innego i dopiero wspólnie tworzymy pełnię. Owoc pracy zespołu dojrzewa najlepiej tam, gdzie panuje zaufanie, a kontrola jest jak ciepły deszcz - wspierająca, a nie dławiąca. Dojrzałość to wiedzieć, kiedy interweniować, a kiedy pozwolić rosnąć. Prawdziwe i długotrwałe efekty wymagają cierpliwości, troski i…

0 Komentarzy

Michał Anioł Buonarroti

Mam znajomą, która jest jak Michał Anioł Buonarroti. Ten od rzeźb. Ona też na początku patrzy na człowieka jak Michał Anioł na bryłę. Na coś, co z pozoru wygląda jak przypadkowy człowiek a dla artysty z pozoru kawał marmuru. A potem… widzi. Widzi potencjał. Widzi kształt, który dopiero ma się ujawnić. Widzi to, co ukryte pod warstwami historii, obrony, wstydu, zapomnienia. Pomaga krok po kroku, warstwa po warstwie - cierpliwie, z uważnością odsłaniać to, co już tam jest. Co zawsze tam było. Jest strategiem – patrzy z lotu ptaka. Myśli makro, działa mikro. Obejmuje wzrokiem całość ale dostrzega też każdy szczegół. Nie rzeźbi młotkiem. Raczej dotyka. Pyta. Czeka. Puka. Delikatnie, jak w drzwi. Czasem to pukanie słychać jak echo w duszy. Czasem trzeba chwilę, żeby w ogóle je usłyszeć. Ale w tym czekaniu, w tej subtelności - dzieje się najwięcej.…

0 Komentarzy

Jak się dziś czujesz?

Jak się czujesz? Zatrzymało mnie dziś pytanie od dobrej i mądrej znajomej : Jak się czujesz? Niby nic, zwykłe pytanie a jednak ma moc. To pytanie, które potrafi zatrzymać. Sprowadza mnie do tu i teraz. Zmusza, a może raczej zaprasza do wsłuchania się w siebie. Czuję w nim troskę. Zauważenie. Czuję, że pytanie idzie od kogoś, kto nie tylko chce wiedzieć, a bardziej chce być ze mną w tym, co jest. Przyjmuję je z wdzięcznością bo przypomina mi, że jestem ważna. O tym, że moje czucie ma znaczenie. A Ty? Jak się dziś czujesz?

0 Komentarzy

Let it go

Usłyszałam kiedyś na webinarze Ewy Foley historię o mnichu albo szamanie do którego jechali gdzieś bardzo , bardzo daleko, chyba w Meksyku a on długo milczał i w końcu wypowiedział tylko jedno zdanie: "Let it go, let it go. " Tylko tyle. Albo aż tyle. Pomyślałam, hmm.... o czym to może być ?? Wraca to zdanie do mnie często. Ostatnio coraz częściej. Na przykład w sytuacjach gdy chciałabym komuś pomóc a ta osoba nie chce i znajduje mnóstwo wymówek bo nie jest w danym momencie gotowa. I wtedy przychodzi: let it go O czym to wtedy jest? Może o braniu odpowiedzialności za kogoś, kto jej nie chce ? Wyczerpujące. Potrafi przygnieść. Szybko zaczyna boleć kręgosłup. Emocjonalny, psychiczny, duchowy. Bywa, że próbujemy pomóc z dobrej intencji — troski, empatii, miłości . Ale wtedy zaczynamy decydować za tę osobę. Naprawiać za nią.…

0 Komentarzy